Entuzjazm był ogromny, brakowało jednak możliwości zwycięstwa. Po klęsce powstania i III rozbiorze Polski, Michał Kleofas Ogiński, po wielu trudach, ukrywając się pod przybranym nazwiskiem Michajłowski, przedostał się na Zachód. Był nie tylko kompozytorem, autorem sławnego poloneza „Pożegnanie Ojczyzny” oraz innych polonezów, mazurków, romansów, czterech tomów „Wspomnień…”, lecz także wpływowym społecznym i politycznym działaczem.
fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Choć Ogiński urodził się (1765 r.) w Guzowie, wsi królewskiej na terenie Mazowsza (której właścicielem był jego ojciec, Andrzej Ogiński, wojewoda trocki), to z Kresami był związany bardzo mocno, zwłaszcza jako dojrzały już kompozytor, dyplomata i działacz polityczny.
Będąc młodym człowiekiem, nie zważając na działalność polityczną, dyplomatyczną i społeczną, tworzył utwory muzyczne dla rozrywki. Status magnata, zaangażowanego w działalność polityczną, nie pozwalał mu poświęcić się wyłącznie tworzeniu muzyki. Komponował jednak wiele pieśni patriotycznych, marszów poświęconych przyjaciołom broni. Można rzec, była to muzyka stosowana. Pisał również dla siebie, pragnąc wyrazić ból, smutek, głębokie wzruszenie. Muzyka poświęcona bliskiemu otoczeniu i sobie, zdominowała jego twórczość. Wypadki polityczne wplątały go w wir walk o niepodległość. Zawiedziona nadzieja w Napoleonie i prośby pisane do cara w sprawie zwrotu dworów rodzinnych, dostarczyły młodemu księciu wiele ciężkich przeżyć.
W 1802 roku, car Aleksander I, darował Michałowi Kleofasowi Ogińskiemu wykroczenia i pozwolił mu wrócić na Litwę oraz zarządzać starostwem retowskim. W tym samym roku, Ogiński został wybrany na członka honorowego Uniwersytetu Wileńskiego. W tym samym roku, stolnik Wielkiego Księstwa Litewskiego, Franciszek Ksawery Ogiński (1742-1814), przekazał posiadłość Zalesie synowi swego brata Michałowi Kleofasowi Ogińskiemu — kompozytorowi, działaczowi społecznemu i politycznemu. Po otrzymaniu Zalesia, spędziwszy w sumie osiem lat na przymusowej emigracji, M. K. Ogiński wrócił wreszcie do kraju.

Za czasów M. K. Ogińskiego, Zalesie było ważnym ośrodkiem kultury, gdzie odbywało się wiele imprez muzycznych. To właśnie w Zalesiu na pierwszych skrzypcach grał M. K. Ogiński, a słynny hiszpański skrzypek — na drugich, dyrektor imperatorskiego teatru w Petersburgu — na wiolonczeli, a nauczyciel Amelii Ogińskiej (córki), włoski pieśniarz D. Poliani — na fortepianie lub wykonywał wokalne partie utworów. Częstymi gośćmi byli tu ludzie o podobnych poglądach oraz przyjaciele Ogińskiego, którzy omawiali nowości polityczne i społeczne, w Zalesiu odbywały się też przesłuchania nowych utworów muzycznych i teatralnych. Zalesie przeżywało rozkwit w I połowie XIX wieku. Współcześni, lata 1815-1843 w Zalesiu, nazwali wręcz rajem. Taką atmosferę stworzyli tu ówcześni właściciele dworu.

W 1810 roku, M. K. Ogiński zbliżył się do cara Aleksandra. Został przez niego mianowany na senatora rosyjskiego. Opracował i w 1811 roku, wręczył carowi projekt odtworzenia Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po stracie nadziei na realizację swojego projektu, na zawsze osiadł we Włoszech.
M. K. Ogiński prawdopodobnie słyszał o działalności filomatów i filaretów, ponieważ niektórych z nich znał osobiście. Wielka szkoda, że wspomnienia Ogińskiego urywają się na 1815 roku. Towarzystwo Filomatów zostało założone w 1817 roku, dlatego też nie można hipotezy potwierdzić faktem. Jednak dowody na związki Ogińskiego z filomatami są oczywiste. Znajomych z grona filomatów i filaretów miał osobisty sekretarz kompozytora, Leonard Chodźka. Syn M. K. Ogińskiego, Franciszek Ksawery, był nie tylko zaprzyjaźniony z A. Mickiewiczem, J. Czeczotem, czy T. Zanem, ale sam należał do „promienistych” i nawet wygłaszał na zebraniach filomatów odczyty o analogicznych towarzystwach istniejących za granicą, które miał okazję poznać w trakcie swoich studiów w Niemczech.
Profesorowie Uniwersytetu Wileńskiego, których ideami kierowali się filomaci, brali udział w wieczorach literacko-muzycznych w Zalesiu. Między innymi, znany poeta Aleksander Chodźko, syn Jana, wsławiał „Północne Ateny” (tak współcześni nazywali posiadłość M. K. Ogińskiego) w poemacie pod tytułem: „Zalesie”. Gdy Adam Mickiewicz planował wybrać się do Polski, odwiedził najpierw mieszkającego we Florencji Ogińskiego.
Dla samego kompozytora muzyka, tworzenie, muzykowanie, chodzenie na koncerty, stało się sposobem życia. Pod koniec życia Ogiński napisze: „Nigdy nie zgłaszałem roszczeń do bycia kompozytorem, zupełnie nie ceniłem swego skromnego talentu, nie czułem tego, że jestem w stanie stworzyć coś majestatycznego, nigdy nie miałem czasu ani chęci dążenia do uznania kosztem kompozycji muzycznych…”. Muzykowanie było dobrym tonem w jego środowisku, narzędziem komunikacji i prawdopodobnie prostą drogą do serc pięknych dam. Zdaniem M. K. Ogińskiego, na tworzenie muzyki ma wpływ natchnienie, uczucia, głos serca. O swoich zdolnościach muzycznych pisał: „Wszystko, co mam, to — dobry słuch, głębokie poczucie harmonii i gust, który ukształtowałem słuchając i wykonując dobrą muzykę”.
fot. kurierwilenski.lt
W XVIII wieku, szeroko rozwinął się styl muzyki fortepianowej. Fortepiany młoteczkowe początkowo trafiły do dworów magnackich. Zasługi M. K. Ogińskiego, szczególnie dla muzyki fortepianowej, są ogromne. Ogiński zaczął tworzyć polonezy nie tylko dla tańca, ale i dla słuchania. W jego polonezach dominują tony smutne, melancholijne. Polonezy stały się charakterystyczną muzyczną formą fortepianową. Echa polonezów usłyszeć można i w mazurkach kompozytora.
To nie służba Ojczyźnie, lecz spuścizna muzyczna przyniosła światową sławę księciu, dyplomacie, ostatniemu skarbnikowi WKL. Rozsławiły go polonezy, z których najbardziej popularnym stał się skomponowany w 1794 roku, polonez „Pożegnanie Ojczyzny”.
