Lida na Białorusi. Dla większości Polaków to miejsce kojarzone co najwyżej z browarem i zamkiem. Jednak to miasto na Grodzieńszczyźnie skrywa historię, która porusza i zaskakuje, bo Lida jest dziś jednym z największych skupisk Polaków za wschodnią granicą. Według niektórych szacunków, prawie połowa mieszkańców miasta ma polskie korzenie, co czyni to miejsce żywym świadectwem burzliwych dziejów i niezwykłej siły ducha.

Los Polaków z Lidy to opowieść o przetrwaniu tożsamości w warunkach, które miały ją zniszczyć. Miasto w latach 1921-1939 było integralną częścią II Rzeczypospolitej, we wrześniu 1939 roku padło zaś ofiarą sowieckiej agresji. Dla polskich mieszkańców Lidy i okolic rozpoczął się okres niewoli, naznaczony represjami, aresztowaniami i masowymi deportacjami na Syberię i do Kazachstanu. Wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej brutalnie przerwano rozwój polskiego życia społecznego, zamykając polskie szkoły i instytucje, a na ich miejsce wprowadzając sowiecką propagandę i sowiecki system edukacji.
Okres powojenny przyniósł kolejne ciosy. Ziemie te na stałe włączono do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a władze komunistyczne podjęły planową akcję rusyfikacji i sowietyzacji, dążąc do wykorzenienia polskiej kultury i języka. Dla Polaków z Lidy oznaczało to konieczność życia w ukryciu. Mówienie po polsku w miejscach publicznych było ryzykowne, pielęgnowanie tradycji odbywało się w czterech ścianach domu, a wiara katolicka, stanowiąca filar polskości, była bezwzględnie zwalczana.

Mimo to Polacy przetrwali. Kluczem do ocalenia tożsamości okazały się rodziny. To matki i babcie w domowym zaciszu uczyły dzieci języka Mickiewicza, modlitw po polsku i pieśni, które niosły ze sobą pamięć o ojczyźnie. To one były pierwszymi i najważniejszymi nauczycielkami historii i kultury. Drugim, niezwykle ważnym bastionem polskości był Kościół katolicki. W Lidzie, która ma dziś kilka kościołów, Msza Święta zawsze odprawiana była w języku polskim, a świątynie stawały się jedynymi miejscami, gdzie ludzie mogli swobodnie spotkać się, porozmawiać i poczuć wspólnotę. Kościół stał się nie tylko miejscem kultu, ale także centrum narodowego i kulturalnego oporu. W tamtych czasach nawet obecność w kościele była formą manifestacji swojej tożsamości.

Po upadku Związku Radzieckiego Polacy w Lidzie odetchnęli, ale nie oznaczało to końca ich problemów. Choć na jaw wyszły dawno skrywane aspiracje i powstały polskie organizacje, takie jak Związek Polaków na Białorusi, władze od wielu lat utrudniają im działalność. To trudna walka o prawo do bycia Polakiem, która toczy się do dziś.

Jednak niezłomny duch lidzkich Polaków nie gaśnie. Dziś w mieście organizowane są lekcje języka polskiego, a polskie święta narodowe, choć skromnie, to są jednak obchodzone. Polacy w Lidzie są żywym dowodem na to, że nawet wbrew historii, geografii i polityce, narodowa tożsamość może przetrwać. Ich historia to inspirująca opowieść o sile ducha, o tym, jak pamięć i tradycja przekazywane z pokolenia na pokolenie, stają się niezłomnym fundamentem. To świadectwo, że polskość to nie tylko terytorium, ale przede wszystkim kultura, język i wiara, które mogą żyć w sercach ludzi.
Edward Szumski
