Znakomici grodnianie. Jan Stanisław Kochanowski

by Jan Roman
35 views
Historia wielu instytucji zaczyna się od pasji jednego człowieka. Tak było również z ogrodem zoologicznym w Grodnie, którego powstanie nierozerwalnie związane jest z osobą Jana Stanisława Kochanowskiego – pedagoga, przyrodnika i niestrudzonego popularyzatora wiedzy o naturze. Jego życie pokazuje, jak wielką siłę może mieć połączenie naukowej pasji, społecznego zaangażowania i odwagi w najtrudniejszych chwilach historii.

Od szkolnego ogrodu do zalążka ZOO

W 1926 roku Kochanowski, profesor Państwowego Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Grodnie, po długich przygotowaniach założył przy szkole ogród botaniczny. Zajmował on obszar 30 arów i miał służyć jako pomoc dydaktyczna w nauczaniu przyrodoznawstwa dla uczniów gimnazjum oraz innych szkół miasta.

Rozwój ogrodu był imponujący. Już dwa lata później rosło w nim około 830 gatunków roślin, krzewów i drzew. Powstał on na terenie dawnego Królewskiego Ogrodu Botanicznego, zorganizowanego w XVIII wieku przez francuskiego lekarza i botanika Jana Emanuela Giliberta. W czasach świetności ogrodu znajdowało się w nim ponad dwa tysiące gatunków roślin, jednak po wyjeździe francuskiego uczonego do Wilna ogród popadł w zaniedbanie. Działalność Kochanowskiego była więc swoistym odrodzeniem tej tradycji.

Z czasem ogród zaczął zmieniać swój charakter. W roku szkolnym 1928/1929 pojawił się w nim nowy dział – zoologiczny. Wśród grządek i krzewów stanęły pierwsze klatki ze zwierzętami i ptakami, a w szkolnych korytarzach ustawiono akwaria z rybami. Tak powstał Szkolny Ogród Biologiczny, który szybko zaczął przyciągać uwagę mieszkańców Grodna.

Pasja silniejsza niż brak pieniędzy

Ogród pozostawał pod zarządem Towarzystwa Miłośników Przyrody, które nieustannie zmagało się z problemami finansowymi. Sam Kochanowski w jednym ze sprawozdań pisał, że sytuacja materialna ogrodu jest „bardzo opłakana”. Największą pomoc zapewniał magistrat miasta, natomiast szkoły średnie, które zobowiązały się do wpłacania rocznych składek, czyniły to bardzo opieszale lub wcale.

Mimo trudności ogród stale się rozwijał. Pomagali mieszkańcy regionu – myśliwi, nauczyciele i miłośnicy przyrody. Przekazywali pieniądze, ale przede wszystkim dostarczali nowe okazy zwierząt. W czerwcu 1929 roku nauczycielka ze szkoły w Łunnie zawiadomiła Kochanowskiego, że nad Niemnem znaleziono rannego bobra. Przyrodnik natychmiast pojechał na miejsce i dzięki temu ogród wzbogacił się o rzadki okaz – czarnego bobra.

Liczba zwierząt rosła tak szybko, że wkrótce przekroczyła możliwości niewielkiego ogrodu szkolnego. Brakowało przestrzeni, pieniędzy na utrzymanie oraz ludzi do opieki nad zwierzętami.

Narodziny miejskiego ogrodu zoologicznego

W tej sytuacji Kochanowski zaproponował utworzenie w Grodnie miejskiego ogrodu zoologicznego. Projekt poparło Towarzystwo Miłośników Przyrody, które zwróciło się do magistratu z prośbą o przekazanie na ten cel toru kolarskiego przy ulicy Stanisławowskiej.

2 września 1929 roku, Rada Miejska przychyliła się do wniosku. Oprócz terenu przyznano również 550 złotych na naprawę ogrodzenia i przeniesienie zwierząt. Był to moment narodzin grodzieńskiego ZOO.

Dyrektorem ogrodu mianowano pułkownika rezerwy Adamowicza, jednak Kochanowski nadal aktywnie interesował się jego działalnością i służył radą przy kolejnych nabytkach. Rozwój placówki był szybki. W wydanej w 1936 roku książce „Grodno” podkreślano, że miejscowy ogród zoologiczny zajmuje trzecie miejsce w Polsce – po Warszawie i Poznaniu – i jest prawdziwą chlubą miasta.

W ZOO znajdowało się wówczas ponad 400 zwierząt, nie licząc ptaków. Wśród nich były m.in. tygrys, lwy, niedźwiedzie, lamparty, rysie i żubry.

Droga życiowa przyrodnika

Jan Stanisław Kochanowski urodził się 16 lutego 1894 roku w Grodnie w rodzinie wywodzącej się ze szlachty herbu Korwin. Był najmłodszym z trojga rodzeństwa. W 1913 roku ukończył rosyjskie Grodzieńskie Gimnazjum Męskie.

Początkowo planował zostać inżynierem agronomem i rozpoczął studia w Akademii Rolniczej w Taborze w Czechach. Wybuch I wojny światowej zmusił go jednak do przeniesienia się na Uniwersytet w Dorpacie. Studia ukończył dopiero w 1925 roku w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, uzyskując tytuł inżyniera specjalizującego się w ekonomice rolnictwa.

Jan Kochanowski z uczniami gimnazjum, fot. domena publiczna

Jeszcze przed ich zakończeniem, w 1919 roku, rozpoczął pracę jako profesor gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej w Grodnie. Z miastem tym pozostał związany aż do wybuchu II wojny światowej.

 Od więzienia NKWD do ofiary okupacji

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Grodna Kochanowski znalazł się w kręgu zainteresowania sowieckich służb bezpieczeństwa. Zaproponowano mu wyjazd do Miczurińska, aby zapoznał się z osiągnięciami radzieckiej nauki. Przyrodnik nie zachwycił się jednak tym, co zobaczył, a jego krytyczne opinie doprowadziły do aresztowania.

Oskarżono go o przynależność do rzekomej kontrrewolucyjnej organizacji „Tajna Rada Pedagogiczna”. Nie przyznał się do winy i przebywał w więzieniu aż do niemieckiego ataku na ZSRR w 1941 roku. Po zbombardowaniu więzienia zdołał uciec, unikając losu tysięcy więźniów zamordowanych przez NKWD.

Ostatni akt odwagi

W 1942 roku niemiecki okupant zarządził brutalną represję za zabicie żandarma przez członków podziemia. Gestapo nakazało rozstrzelać stu zakładników z Grodna i okolic. Po negocjacjach liczba skazanych została zmniejszona do 25 osób.

Wśród ułaskawionych znalazł się Kochanowski. Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Przyrodnik zgłosił się na ochotnika do grupy przeznaczonej na śmierć w zamian za swojego kolegę – dyrektora szkoły Józefa Wiewiórskiego, ojca sześciorga dzieci. Sam Kochanowski był kawalerem.

20 października 1942 roku Jan Stanisław Kochanowski został rozstrzelany przez Niemców w forcie Naumowicze pod Grodnem wraz z 24 innymi zakładnikami. Jego ciało potajemnie przewieziono do miasta i pochowano na cmentarzu katolickim.

Pozostawił po sobie nie tylko pamięć o heroicznym czynie, lecz także instytucję, która stała się dumą Grodna – ogród zoologiczny, zrodzony z pasji jednego człowieka do przyrody i do edukacji.

Albina Sawicka