Kasia i Basia

by Jan Roman
165 views

Nie ma na Białorusi pomników tak charakterystycznych, jak dwie wieże ciśnień w Grodnie. Nie sposób też ustalić, jak do tego doszło, że mieszkańcy nadali wieżom delikatne, żeńskie imiona: Basia i Kasia. Brakuje o tym najmniejszej nawet wzmianki w dokumentach archiwalnych, czy księgach informacyjnych.

1876 rok. Grodno. Właśnie ułożono pierwsze rury wzdłuż ulicy Mostowej i Podolnej. To swoiste narodziny sieci wodociągowej miasta. Bogaci mieszczanie chcieli, podobnie jak w Europie, mieć doprowadzoną wodę do swoich mieszkań. Tego samego pragnęli urzędnicy instytucji państwowych oraz bardzo wielu rzemieślników.

Aby zrównoważyć zaopatrzenie w wodę, konieczna okazała się budowa specjalnej wieży, na szczycie której znajdowałby się zbiornik. I tak, w 1890 zaprojektowali, a w 1895 roku, zbudowali Wieżę Północną. Budżet miasta miał z tego całkiem niezły zysk: tona wody kosztowała 3 ruble 85 kopiejek – to mniej więcej dzienna pensja dobrego rzemieślnika.

Najwyraźniej, architekt poświęcił tej konstrukcji wiele uwagi, nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale również artystycznego. Bo widzimy bogato zdobioną elewację wieży. Potężne gzymsy, pilastry, naramienniki, połączenie czerwonej cegły i białego tynku – wszystko to nadało wieży niezwykły kolor i koloryt. Wewnątrz znajdują się rury doprowadzające wodę, przechodzące przez cztery poziomy, na których znajduje się sprzęt inżynieryjny, biuro i laboratorium.

A na górnym poziomie, znajduje się kuty zbiornik o pojemności 300 ton wody. Laboratorium codziennie przeprowadzało badania wody pod kątem przezroczystości, czystości i smaku, ale nie przeprowadzało badań mikrobiologicznych – Niemen uznano po prostu za rzekę czystą. Dlatego zaniechano procesu chlorowania.

Kilka lat później, władze miasta poszły dalej. Planując rozwój Grodna wzdłuż linii kolejowej, postanowiono wyeliminować w ogóle niedobory wody pitnej w mieście i wybudować w pobliżu kolejną wieżę – tym razem, Południową. Dokładnie dziesięć lat po uruchomieniu pierwszej wieży, w 1905 roku, stanęła druga. Swoją drogą, sprytny architekt zaprojektował zbiorniki w wieżach w taki sposób, aby żaden intruz z trucizną nie mógł się do nich dostać.

Wieże użytkowano zgodnie z ich przeznaczeniem aż do 1956 roku, prawidłowo zaopatrując miasto w wodę. Po uzyskaniu statusu zabytku architektury o znaczeniu państwowym, wieże Basia i Kasia zostały starannie odrestaurowane. Kierownictwo „Wodakanal”, przy wsparciu komitetu wykonawczego miasta, rozważało nawet utworzenie tam muzeum techniki wodociągowej, w którym jako eksponaty prezentowane byłyby fragmenty rur metalowych, a nawet bambusowych, miedzianych kranów, filtrów, pomp, itp.

I być może ten plan zostałby zrealizowany, gdyby… nie rozpadł się Związek Radziecki. Wówczas, Basia i Kasia zostały przekazane nowym właścicielom – Związkowi Artystów, który miał tam organizować warsztaty plastyczne. Zewnętrzną renowację Wieży Północnej przeprowadzono ze środków stowarzyszenia malarzy i częściowo komitetu wykonawczego miasta.

Powstaje ciekawe pytanie, dlaczego dziś nie buduje się takich wież? Woda jest obecnie pobierana wyłącznie ze studni podziemnych. Do sieci miejskiej dostarczana jest za pomocą potężnych pomp, przechodzących przez stacje odsalania i podziemne zbiorniki czystej wody. Ale w małych miejscowościach, w pobliżu kompleksów hodowlanych, znajdują się takie wieże. Kto i kiedy pomyślałby jednak o ich dekoracji lub bryle architektonicznej! Zwykle jest to cylinder wykonany z cegieł, na którym znajduje się metalowy zbiornik o tej samej średnicy. I gdzieś na wzgórzu stoi taka „świeca”, poczerniała od rdzy. Mówią, że do czasu, ale wszystko, co tymczasowe, szybko staje się trwałe.

W.K.