Strażnik pamięci. Roman Aftanazy i zatopiony świat kresowych rezydencji

by Jan Roman
8 views
Gdyby nie upór jednego człowieka, setki pałaców, dworów i zamków na Białorusi istniałyby jedynie jako mgliste wspomnienie w relacjach uchodźców. Roman Aftanazy, skromny bibliotekarz z wrocławskiego Ossolineum, dokonał rzeczy niemożliwej: w pojedynkę, bez funduszy i wsparcia instytucjonalnego, stworzył monumentalny pomnik kultury szlacheckiej, który do dziś stanowi „biblię” dla historyków sztuki i konserwatorów po obu stronach granicy.

fot.ipn.gov.pl

Misja w cieniu żelaznej kurtyny

Roman Aftanazy urodził się w 1914 roku w Morszynie, a jego życie nierozerwalnie splatało się z tragizmem XX-wiecznej historii Polski. Jako świadek zagłady świata Kresów Wschodnich po 1939 roku, zrozumiał, że czas jest bezlitosny. Rezydencje, które przez stulecia były centrami polskiego życia kulturalnego i społecznego na terenach dzisiejszej Białorusi, Litwy i Ukrainy, po wojnie systematycznie popadały w ruinę, były rozbierane na cegłę lub zamieniane w kołchozowe magazyny.

To właśnie we Wrocławiu, pracując w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, Aftanazy rozpoczął swój życiowy projekt. Przez niemal pół wieku, korzystając z prywatnej korespondencji, dawnych fotografii i relacji wysiedlonych właścicieli ziemskich, rekonstruował na papierze architekturę i wnętrza kresowych siedzib. Jego praca była wyścigiem z amnezją – zbierał dowody istnienia świata, o którym oficjalna propaganda PRL wolała milczeć.

„Dzieje rezydencji” – Opus Magnum polskiej historiografii

Efektem tej benedyktyńskiej pracy jest monumentalne, 11-tomowe dzieło „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej”. To publikacja unikalna w skali europejskiej. Aftanazy opisał w niej ponad 1500 obiektów, dokumentując nie tylko ich bryłę architektoniczną, ale przede wszystkim bezcenne wyposażenie: galerie obrazów, biblioteki, archiwa i kolekcje militariów.

Dla dzisiejszej Białorusi to dzieło ma znaczenie fundamentalne. Aftanazy skatalogował perły architektury, które stanowiły o tożsamości tamtych ziem. Opisał m.in.:

  • Nieśwież i Mir – rezydencje Radziwiłłów, dziś wpisane na listę UNESCO, których dawny blask możemy podziwiać dzięki archiwalnym opisom historyka,
  • Hremiacze – neoklasycystyczny pałac Puzynów,
  • Połoneczkę – siedzibę Radziwiłłów wzorowaną na włoskich willach,
  • Zakoziel – z niezwykłą neogotycką kaplicą Orzeszków,
  • pałace Sapiehów, Tyszkiewiczów, Ogińskich, których dawna świetność zachowała się już tylko w ikonografii i opisach,
  • dwory w okolicach Mińska i Witebska, które po 1945 roku popadły w ruinę lub zostały rozebrane.

Detektyw zapomnianych wnętrz

Co wyróżnia pracę Aftanazego? Przede wszystkim niezwykła dbałość o szczegół. Nie ograniczał się on do opisania fasad. Dzięki niemu wiemy, jakie tkaniny wisiały w salonach, jakie serwisy porcelanowe zdobiły kredensy i jakie dzieła sztuki zdobiły ściany dworów w okolicach Nowogródka czy Grodna. Był „detektywem pamięci”, który potrafił na podstawie jednego amatorskiego zdjęcia odtworzyć układ amfilady w nieistniejącym już pałacu.

Jego metoda pracy była fenomenem. W czasach, gdy wyjazdy na Wschód były utrudnione, a dostęp do archiwów reglamentowany, stworzył sieć kontaktów z dawnymi ziemianami rozsianymi po całym świecie. Listy od Aftanazego docierały do Londynu, Paryża i Buenos Aires, skąd wracały cenne wspomnienia i fotografie.

Dziś, gdy na Białorusi rośnie zainteresowanie własną historią i turystyką kulturową, prace Romana Aftanazego stają się głównym punktem odniesienia dla lokalnych badaczy. Jego opisy służą jako podstawa do projektów renowacji i rekonstrukcji. Aftanazy nie dzielił dziedzictwa na „polskie” czy „białoruskie” – on dokumentował kulturę Wielkiego Księstwa Litewskiego w jej najbardziej wyrafinowanej formie.

Zmarły w 2004 roku historyk został uhonorowany licznymi nagrodami, w tym Nagrodą Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, zwaną „polskim Noblem”. Jednak jego największym pomnikiem pozostają rzędy tomów na bibliotecznych półkach. Każdy, kto otwiera „Dzieje rezydencji”, odbywa podróż do świata, który miał zostać wymazany z mapy, a który dzięki pasji jednego człowieka ocalał w naszej zbiorowej wyobraźni.

Roman Aftanazy udowodnił, że pióro i wytrwałość mogą być trwalsze niż kamień i cegła. Dzięki niemu Kresy Wschodnie, mimo granic i zniszczeń, wciąż tętnią życiem na kartach jego nieśmiertelnego dzieła.

Artur Witkowski