Od lat na białoruskich nekropoliach, często ukrytych wśród dzikich chaszczy i skazanych na zapomnienie, rozgrywa się cicha, ale niezwykle ważna praca. To tam prezes Oddziału Związku Polaków na Białorusi (ZPB) w Rakowie, Dymitr Wojciechowicz, wraz z grupą polskich i białoruskich społeczników prowadzi renowację starych katolickich pomników — materialnych świadectw wielowiekowej obecności Polaków na tych ziemiach. To misja wymagająca siły fizycznej, niezmiernej cierpliwości i pokory. Każdy odnowiony nagrobek to nie tylko przywrócone imię i nazwisko, lecz także odzyskany fragment historii, który bez tej interwencji zniknąłby na zawsze. Warto podkreślić, że w dzisiejszych realiach Związek Polaków na Białorusi to jedyna organizacja w kraju, która systematycznie i bezinteresownie opiekuje się polskimi miejscami pamięci, ratując je przed ostateczną ruiną.

Ślady wielkich nazwisk
Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów takich działań była renowacja pomnika Aleksandra Mickiewicza w Kobryniu. Niewielu pamięta dziś, że młodszy brat Adama Mickiewicza był wybitnym uczonym, wykładowcą oraz cenionym badaczem prawa rzymskiego. Aleksander Julian Mickiewicz przez wiele lat związany był z najważniejszymi ośrodkami akademickimi dawnej Rzeczypospolitej, a ostatnie lata życia spędził na Polesiu, w majątku Gubernia.

Odnowienie jego nagrobka stało się czymś więcej niż tylko techniczną pracą konserwatorską. Było symbolicznym przypomnieniem, że historia polskiej kultury i nauki nie kończy się na współczesnych granicach kraju. Wielkie nazwiska polskiej historii były przecież nierozerwalnie związane również z Mińskiem, Kobryniem, Pińskiem, Grodnem i wieloma innymi miastami. Dzięki takim inicjatywom z mroków niepamięci wydobywane są nie tylko konkretne postacie, lecz także całe dzieje rodzin i środowisk, które przez wieki budowały wielokulturowy charakter tych ziem.
Misja w cieniu wiekowych drzew
Praca na dziewiczo zarośniętych cmentarzach to karkołomne wyzwanie, wymagające potężnego wysiłku, wiedzy historycznej oraz ogromnej dyplomacji. Wolontariusze pod wodzą Wojciechowicza często muszą podnosić ważące setki kilogramów, obalone krzyże, prostować zapadnięte grobowce i usuwać zacieki z mchu, które przez dziesięciolecia wgryzały się w delikatny piaskowiec czy granit. Najbardziej poruszającym momentem tych prac jest sekunda, w której pod warstwą brudu, dzięki specjalistycznemu oczyszczaniu, na światło dzienne ponownie wychodzą polskie litery, daty i nazwiska.

Co niezwykle budujące w tych trudnych czasach, inicjatywa ta łączy ludzi ponad wszelkimi podziałami. Polacy, dla których te groby są rodowym i narodowym zobowiązaniem, pracują tu wspólnie z Białorusinami, którzy w niszczejących pomnikach widzą bezcenny, wielokulturowy skarb swojej własnej ziemi. Każdy odnaleziony, podniesiony z ziemi i pieczołowicie odnowiony nagrobek staje się niezaprzeczalnym, wykutym w kamieniu dowodem na to, że polska kultura, nauka i tradycja współtworzyły historię tych regionów przez całe stulecia. Prace te przynoszą spektakularne efekty, odkrywając przed współczesnymi niezwykłe, często zapomniane biografie wybitnych ludzi.
Miłość, medycyna i służba ludziom

Szczególne miejsce wśród odnowionych nagrobków zajmuje grób Zygmunta i Marii Święcickich na cmentarzu Kalwaryjskim w Mińsku. Ich historia mogłaby stać się kanwą pasjonującej powieści.
Zygmunt Święcicki urodził się w 1836 roku w zamożnej rodzinie szlacheckiej w powiecie kobryńskim. Był człowiekiem wybitnie uzdolnionym – ukończył gimnazjum mińskie ze srebrnym medalem, a następnie studiował medycynę na Uniwersytecie Moskiewskim. Szybko zdobył renomę znakomitego lekarza i społecznika. Po ukończeniu Akademii Medyko-Chirurgicznej został wiceprezesem Mińskiego Towarzystwa Lekarskiego i założył pierwszą w Mińsku bezpłatną przychodnię dla ubogich.

Jednak jego nazwisko zapisało się trwale także w historii polskiej literatury. To właśnie Zygmunt Święcicki stał się pierwowzorem głównego bohatera noweli Elizy Orzeszkowej „Ostatnia miłość”. Pisarka i lekarz poznali się w 1860 roku w Ludwinowie. Połączyło ich głębokie uczucie, które przez lata pozostawało jednym z najbardziej tajemniczych wątków w biografii autorki „Nad Niemnem”. Choć ich drogi ostatecznie się rozeszły, pamięć o tej miłości przetrwała na kartach książek.
W 1872 roku Święcicki poślubił Marię Mickiewicz – córkę wspomnianego Aleksandra Mickiewicza i bratankę Adama Mickiewicza. W ten sposób w jednym grobowcu połączyły się dwie niezwykłe historie rodzinne: świat nauki, medycyny i wielkiej polskiej literatury. Dziś ich odnowiony grób na mińskiej Kalwarii przypomina o ludziach, którzy swoją pracą, talentem i działalnością społeczną budowali zręby tutejszej codzienności.
Wyścig z czasem o pamięć
Renowacja dawnych polskich nagrobków na Białorusi ma wymiar znacznie głębszy niż tylko tradycyjna ochrona zabytków. Każdy uratowany pomnik jest świadectwem ciągłości kulturowej, dowodem wspólnej historii, która przez stulecia rozwijała się na pograniczu narodów i religii.

Działacze ZPB podkreślają, że bardzo często lokalni mieszkańcy – niezależnie od narodowości – chętnie i wspólnie angażują się w porządkowanie nekropolii. To pokazuje, że pamięć historyczna potrafi łączyć ludzi ponad współczesnymi podziałami politycznymi czy granicami.
Stare cmentarze stają się dziś miejscami szczególnego dialogu z przeszłością. Każde odczytane na nowo nazwisko, każda odnowiona tablica i każdy uratowany przed rozpadem krzyż przypominają, że historia tych ziem była tworzona przez wiele pokoleń, które pozostawiły po sobie wspólne dziedzictwo. Dlatego praca Dymitra Wojciechowicza i jego współpracowników ma znaczenie wyjątkowe. To nie tylko ratowanie kamienia i zatartych inskrypcji. To ochrona pamięci o ludziach, którzy tworzyli kulturę, naukę i społeczne życie dawnych Kresów. Bo każdy odnaleziony i odnowiony polski pomnik jest żywym dowodem na to, że pamięć może przetrwać nawet wtedy, gdy wydaje się już całkowicie skazana na zapomnienie.
Więcej zdjęć znajdziesz na: https://portalzpb.pl/2026/05/25/zeby-pamiec-przetrwala/
Mirosław Suszko
