W weekendowy poranek grupa wolontariuszy Związku Polaków na Białorusi rusza w teren. Kierunek: dawny powiat lepelski. To obszar, gdzie historia nie jest abstrakcją, lecz fizyczną obecnością – w postaci przechylonych krzyży, zapadniętych płyt i ruin kościołów, które jeszcze dwieście lat temu były centrami życia lokalnych społeczności.

Na czele wyprawy stoi Dymitr Wojciechowicz, prezes Oddziału ZPB w Rakowie. Dla niego te wyjazdy to nie tylko praca społeczna, ale także osobista podróż w świat dawnej, mickiewiczowskiej Litwy. „Ślady tej epoki wciąż są wokół nas, choć z każdym rokiem coraz słabsze” – mówi. – „Jeśli ich nie ocalimy, znikną bezpowrotnie”.
Kamień – miasteczko, które zostało w pamięci
Dwadzieścia kilometrów od Lepiela leży Kamień – dziś cicha wieś, niegdyś tętniące życiem miasteczko. W XVII wieku osiedliła się tu rodzina Pakoszów herbu Prawdzic, właściciele pobliskiego Hubina. To oni wznieśli franciszkański kościół, którego ruiny do dziś górują nad okolicą. Po wojnie miejscowy kierownik kołchozu kazał rozebrać klasztor na cegły. Zostały tylko ściany, które wyglądają jak otwarta rana historii.

Na cmentarzu w Kamieniu wolontariusze odnajdują grób ostatniego męskiego przedstawiciela rodu Pakoszów. Na płycie zachowały się wzruszające słowa matki żegnającej syna. „To epitafium porusza do głębi” – mówi Wojciechowicz. – „Nie mogliśmy przejść obojętnie”. Grupa planuje renowację nagrobka oraz kilku innych grobów z połowy XIX wieku.
Nowi wolontariusze: rodzice uczniów z Mińska
W ostatnich tygodniach do zespołu dołączyło dziesięcioro nowych wolontariuszy – rodzice uczniów z Ośrodka Nauczania Języka Polskiego przy ZPB w Mińsku. To ludzie, którzy na co dzień prowadzą zwyczajne życie: pracują, wychowują dzieci, uczą się polskiego razem z nimi. A w weekendy biorą do rąk szczotki, łopaty i sekatory.
„To nie jest tylko sprzątanie cmentarzy” – podkreśla jedna z nowych wolontariuszek. – „To spotkanie z historią, która patrzy na nas z tych nagrobków. Czujemy, że jesteśmy jej winni pamięć”.

Nowi członkowie grupy wnoszą energię, determinację i poczucie wspólnoty. Dzięki nim działania ZPB nabierają rozmachu – można odwiedzać więcej miejsc, szybciej reagować na niszczejące pomniki, skuteczniej dokumentować to, co jeszcze pozostało.
Dlaczego to robią?
Na Białorusi Związek Polaków jest dziś jedyną organizacją, która systematycznie opiekuje się polskimi miejscami pamięci. W kraju, gdzie wiele śladów polskości znika z mapy, praca wolontariuszy ma wymiar nie tylko historyczny, ale i moralny.
To oni podnoszą przewrócone krzyże.
To oni odczytują zatarte litery.
To oni przywracają imiona tym, którzy nie mają już nikogo, kto by o nich pamiętał.
„Nie zatrzymamy czasu” – mówi Wojciechowicz. – „Ale możemy ocalić to, co jeszcze zostało. I przekazać dalej”.
Aleksy Wituszko
