Na starych cmentarzach rozsianych po całej Białorusi wciąż można odnaleźć ślady polskiej historii. Kamienne krzyże, zatarte inskrypcje i zapomniane mogiły przypominają o ludziach, którzy tworzyli kulturę, naukę i życie społeczne dawnych Kresów. Aby pamięć o nich nie zginęła, działa grupa pasjonatów i społeczników związanych ze Związkiem Polaków na Białorusi. Ich praca nie kończy się na oczyszczaniu zaniedbanych cmentarzy. Każdy odnowiony grób staje się początkiem historycznego śledztwa, którego celem jest przywrócenie pamięci o spoczywających tam osobach. Jednym z najnowszych przykładów takich działań jest renowacja grobu profesora Uniwersytetu Wileńskiego Gotfryda Groddka – wybitnego filologa klasycznego, znakomitego wykładowcy i nauczyciela Adama Mickiewicza.

Profesor Groddek zmarł w 1825 roku w majątku Kijowiec koło Rakowa, dokąd przyjechał odwiedzić swoją córkę Konstancję Łaską. Tam został pochowany, a trzy dekady później obok niego spoczęła również córka. Los nie oszczędzał jednak tego miejsca.
Pierwotny pomnik nie zachował się do naszych czasów. Pod koniec XIX wieku ustawiono nowe nagrobki, jednak już kilkadziesiąt lat później miejsce pochówku popadło w zapomnienie. W latach trzydziestych XX wieku, grób został ponownie odnaleziony przez miejscowego proboszcza, księdza Żuka, a informacja o tym wydarzeniu trafiła do wielu gazet. Po II wojnie światowej pamięć o profesorze ponownie zaczęła zanikać. Cmentarz niszczał, a nagrobki przewracały się i zarastały roślinnością.
Dopiero na początku XXI wieku pasjonaci historii, po raz kolejny odnaleźli miejsce pochówku i rozpoczęli jego ratowanie.
Walka z czasem i żywiołem

Ochrona zabytkowych nekropolii nie kończy się na jednorazowym remoncie. Przez ostatnie lata stare groby w Kijowcu ponownie ucierpiały. Nieznani sprawcy rozkopali mogiły profesora i jego córki, z pomników odpadły kamienne krzyże, a cmentarz stopniowo zarastał.
Jakby tego było mało, w czerwcu tego roku silny wiatr powalił uschnięte drzewo, które przewróciło jeden z pomników, a drugi przesunęło z pierwotnego miejsca. Wydawało się, że zniszczeń będzie zbyt wiele.
Społecznicy jednak nie zrezygnowali. Członkowie mińskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi przyjechali do Kijowca, ustawili nagrobki, ponownie zamocowali odrestaurowane krzyże, uporządkowali teren oraz zadbali również o sąsiednie mogiły rodziny Łaskich i innych pochowanych tam osób.
Ratowanie pamięci to także praca historyka

Każda taka wyprawa przynosi nowe odkrycia. Podczas oczyszczania jednego z nagrobków okazało się, że jest to prawdopodobnie jeden z najstarszych pomników na całym cmentarzu. Wyryta na nim data wskazuje, że w przyszłym roku będzie obchodził swoje dwusetlecie.
Największym wyzwaniem okazało się jednak odczytanie niemal całkowicie zatartych napisów. Tam, gdzie nie wystarcza już ludzkie oko, z pomocą przychodzą nowoczesne technologie. Cyfrowa obróbka zdjęć i specjalistyczne metody analizy pozwalają wydobywać z kamienia litery niewidoczne na pierwszy rzut oka, a tym samym przywracać nazwiska i daty, które wydawały się bezpowrotnie utracone.
Strażnicy polskiego dziedzictwa

Praca społeczników pokazuje, że ratowanie zabytkowych cmentarzy to znacznie więcej niż konserwacja kamienia. To troska o pamięć ludzi, którzy współtworzyli historię dawnej Rzeczypospolitej i pozostawili swój trwały ślad na ziemiach dzisiejszej Białorusi.
Każdy oczyszczony nagrobek, każda odczytana inskrypcja i każdy ponownie ustawiony krzyż są świadectwem, że polskie dziedzictwo nie zostało zapomniane. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, pasjonatów historii i członków Związku Polaków na Białorusi dawne nekropolie odzyskują należny szacunek i wygląd, a pamięć o zmarłych ma szansę przetrwać kolejne pokolenia.
Robert Zawinowski
Więcej zdjęć znajdziesz na: https://portalzpb.pl/2026/07/22/ocalic-od-zapomnienia-spolecznicy-ratuja-polskie-groby-na-bialorusi/
