Piwne dziedzictwo Grodna: od mieszczańskich warzelni do współczesnej ciszy

by Jan Roman
124 views
Grodno od wieków słynęło z zamiłowania do piwa. Już w XVI wieku, w miejskich dokumentach pojawiają się wzmianki o piwowarach takich jak Marcin Zatyczycz czy Michał Michajławicz. W tamtych czasach niemal każda karczma i szynk miały swoje małe browary, a nawet zakony – jezuici, dominikanie i brygidki – aktywnie uczestniczyły w produkcji i sprzedaży piwa. To „chatnie” piwo, fermentujące w temperaturze pokojowej, różniło się od współczesnych trunków. Mimo braku ustandaryzowanych technologii, grodzieńskie piwo było synonimem jakości na zachodnich terenach Wielkiego Księstwa Litewskiego, podobnie jak piwo z Orszy na wschodzie.

fot. sieci społecznościowe

Narodziny przemysłu piwowarskiego

Przemysłowa produkcja piwa w Grodnie rozpoczęła się dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Jej początki są nierozerwalnie związane z budynkiem stojącym w centrum miasta do dziś. Niewiele osób wie, że ten „były browar” to w rzeczywistości jeden z najstarszych budynków w Grodnie – potężny pałac magnackich rodów Sapiehów i Ogińskich. Widoczny już na „Mapie Sztokholmskiej” Grodna z 1655 roku, był prawdziwą twierdzą nad Niemnem. W XVIII wieku jego właścicielem była rodzina Ogińskich, a nad jego przebudową pracował słynny architekt Józef de Sacco. Po rozbiorach Rzeczypospolitej świetność magnackich pałaców przeminęła. Budynek stał się magazynem dla grodzieńskich kupców.

Era Józefa Kunca i złoty wiek grodzieńskiego piwowarstwa

W latach 70. XIX wieku, pałac trafił w ręce austriackiego kupca Józefa Kunca. To właśnie za jego sprawą, po przebudowie, w 1877 roku, zaczął funkcjonować jako browar. Piwo fermentowało i leżakowało w dębowych beczkach w pałacowych podziemiach. W momencie założenia browaru Kunca, w Grodnie działały jeszcze cztery mniejsze browary, zatrudniające łącznie 35 osób, podczas gdy u Kunca pracowało 18. W 1897 roku Józef Kunc przekazał zarządzanie synowi Ignacemu. Mimo pewnych naruszeń technologicznych odkrytych podczas rewizji w 1911 roku (roku śmierci Ignacego), browar dynamicznie się rozwijał. W 1914 roku produkcja osiągnęła imponujące 315 tysięcy wiader rocznie, co odpowiadało około 6 milionom butelek! Piwo zaspokajało potrzeby miasta i było eksportowane do całego Imperium Rosyjskiego. Pod koniec XIX wieku w Grodnie funkcjonowało co najmniej 9 browarów.

Wojenne zniszczenia i międzywojenne wyzwania

fot. sieci społecznościowe

Podczas I wojny światowej browar poważnie ucierpiał. Niemcy wywieźli część wyposażenia. Jednak już w 1918 roku przedsiębiorca Judel Margolis wykupił browar, a po gruntownej rekonstrukcji na początku lat 20. XX wieku, wznowiono w nim produkcję piwa. W okresie międzywojennym w Grodnie działały trzy browary: Judela Margolisa, E. Jaffego i Lejby Słuckiego. Mimo reklam, jakość grodzieńskiego piwa pozostawiała wiele do życzenia. Felietonista „Dziennika Białostockiego” w 1921 roku gorzko pisał, że piwo w Grodnie to „licha imitacja nektaru Gambrynusa”, mętna i o smaku „driawkwi”. Odnotowywano również problemy sanitarne – w 1922 roku policja skonfiskowała piwo z browaru L. Słuckiego, które zawierało… martwe muchy! Restauratorzy musieli sprowadzać piwo z Suwałk.

Poprawa jakości i sowiecki upadek

fot. sieci społecznościowe

Sytuacja poprawiła się po bankructwie rodziny Margolisów i wykupieniu browaru w 1933 roku przez Warszawskie Towarzystwo Handlowo-Przemysłowe „Horacy Heller”. W 1939 roku browar produkował już około 385 tysięcy dekalitrów piwa i innych napojów. Po rekonstrukcji na początku lat 50. XX wieku, obok piwa „Bawarskiego”, zaczęto produkować „Aksamitne”, „Karmelowe” i „Ukraińskie”. Niestety, sowiecka unifikacja i dominacja bezwartościowego „Żygulewskiego” doprowadziły do upadku jakości grodzieńskiego piwa. Nawet po uzyskaniu niepodległości przez Białoruś, grodzieński browar nie był w stanie konkurować choćby z browarem w Lidzie.

Gorzki koniec stuletniej tradycji

fot. sieci społecznościowe

W ostatnich latach istnienia browaru w Grodnie, wiele mówiono o jego przyszłości. Planowano stworzenie małego browaru z „żywym” piwem, restauracją i hotelem w pałacowych podziemiach. Istniała szansa na zachowanie historycznej tradycji. Niestety, zamiast tego, chęć pozbycia się browaru przed rekonstrukcją Starego Mostu, doprowadziła latem 2007 roku do jego likwidacji i demontażu całego wyposażenia. W ten sposób 130. rocznica założenia browaru w dawnym pałacu Sapiehów stała się datą jego zamknięcia. Przyszłość budynków nad Niemnem jest niepewna. Tylko status pomnika architektury przemysłowej końca XIX wieku uchronił browar przed całkowitym wyburzeniem w 2007 roku. Od lat w Grodnie nie ma już lokalnej produkcji piwa. Jedynie data „1877” na ścianie byłego browaru przypomina o sławnych tradycjach grodzieńskiego piwowarstwa.

Zgodnie z dostępnymi informacjami, planuje się, że na terenie dawnego browaru w Grodnie powstanie kompleks hotelowo-rozrywkowy oraz muzeum piwa. Projekt ma na celu stworzenie atrakcji turystycznej w historycznej części Grodna, nad rzeką Niemen. Ma to przywrócić architektoniczny wygląd tej części miasta i zwiększyć jej atrakcyjność turystyczną.

fot. sieci społecznościowe

W ramach projektu przewiduje się m.in.:

  • Uruchomienie działającego muzeum piwa z produkcją świeżego piwa.
  • Budowę trzygwiazdkowego hotelu na 50-60 miejsc.
  • Stworzenie centrum rozrywki (lub centrum wypoczynkowego, w zależności od decyzji inwestora).